Znajdujesz się w: » strona główna » Wywiady »
  strona główna
Informacje
Ostrów
Samorząd
Powiat
Społeczność
Gospodarka
Historia
Kultura
Oświata
Kryminały
Religia
Niepełnosprawni
Felietony
Wywiady
Sport
FABRYKA WAGON
  Archiwum
  Redakcja
O nas
Reklama
Kontakt
Paliłem teczki bezpieki

Bez żenady opowiada, jak Służba Bezpieczeństwa zakładała podsłuchy, pozyskiwała tajnych współpracowników i jak sam w 1989 roku palił ich teczki. Uważa, że w Ostrowie nie da się przeprowadzić lustracji, bo wszystkie teczki „poszły do pieca”. Ten inteligentny i opanowany mężczyzna przed 50-tką to Sławomir Gubański (zbieżność z nazwiskiem prof. Zenona Gubańskiego przypadkowa). Były pracownik ostrowskiej Służby Bezpieczeństwa chętnie i pod własnym nazwiskiem opowiada nam o kulisach ostrowskiej bezpieki. Niektórych te opowieści mogą zaboleć…

Czy oglądał pan film „Psy”?

- Tak, oglądałem.

I co, tak było?

- Skądże, to są jakieś żarty. Nawet nie widziałem komisji, która mnie weryfikowała w 1989 roku i do dziś nie wiem, kto w niej siedział.

A palenie akt?

- To co innego, to prawda. W Ostrowie wszystkie teczki zostały spalone. Jestem bardzo zadowolony, że to wszystko poszło do pieca.

Dlaczego?

- Bo teczki to zawsze polowanie na czarownice.

Nie trzeba tego raz na zawsze skończyć, poprzez lustrację?

- A po co? Sądzi pan, że dzisiejsze służby stosują inne metody? Informacja jest informacją.

Dzisiejsze służby to jednak nie to samo co 20, 30 czy 40 lat temu.

- A niby co je różni? Ustrój nam się raczej nie zmieni, ale niech tylko się zmieni spojrzenie na władzę. Nowi będą mieli większą rację, bo będą weryfikować poprzednich? Służby były, są i będą, a jak się wykorzystuje zebrane przez nie informacje, to już zupełnie inna sprawa.

Czy w Polsce w ogóle potrzebna jest lustracja?

- Nie powinno być żadnej lustracji. Trzeba zadać sobie pytanie, kogo chcemy dziś lustrować? Przecież my nie mogliśmy werbować członków partii, a to oni wtedy rządzili i to ich trzeba by było lustrować. Żeby pozyskać członka partii, potrzeba było zgody sekretarza wojewódzkiego.

Czy lustracja w Ostrowie jest w ogóle możliwa?

- Absolutnie nie. Wszystkie ostrowskie teczki z materiałami Służby Bezpieczeństwa zostały spalone. Jeśli ktoś dziś natrafi na jakieś dokumenty, to mogą one pochodzić tylko z przesłanych do Warszawy spraw zamkniętych, czyli tych nieważnych. Jeśli ktoś z Ostrowa mówi, że widział swoją teczkę, to kłamie. Wiem, co mówię, bo sam byłem dwa razy w komisji do palenia akt i raz sam je paliłem.

Ma pan na myśli teczki znanych osób w Ostrowie?

- Nie, spaliliśmy absolutnie wszystkie teczki osobowe, teczki operacyjnego sprawdzenia i operacyjnego rozpracowania - wszystkie.

TECZKI BEZPIEKI

Jak wyglądało w Ostrowie palenie akt?

- Normalnie, nic szczególnego. Szef wyznaczał trzy osoby. Dwie to była komisja, która pilnowała, żeby trzeci, tzw. palacz, wszystko wrzucał do pieca. I tak na zmianę.

Gdzie paliliście akta, w lesie, jak w „Psach”?

- To kolejna bzdura. Paliliśmy akta w zwykłym piecu CO w komendzie przy Raszkowskiej.

Ile tego było?

- Dużo, całe wory. Do pieca poszło co najmniej kilkadziesiąt worów pełnych akt. To trochę trwało, bo ciężko się pali akta. Akta to dokumenty, zdjęcia, itp. Kartki się sklejały i trzeba było dobrze mieszać w tym piecu, żeby wszystko spalić.

Przeglądał pan teczki przed spaleniem, choćby ze zwykłej ciekawości?

- Miałem dość swoich i wiedziałem, co może być w pozostałych. Teczka do teczki była bardzo podobna. Każdy TW (tajny współpracownik - przyp. Red) miał dwie teczki: teczkę personalną i teczkę pracy. Do teczki personalnej trafiały wszystkie informacje zebrane o TW.

Na przykład jakie?

- Każdemu kandydatowi na TW zakładało się najpierw taką teczkę personalną. Było w niej wszystko, co mogło się przydać, co mówiło coś o tym człowieku: informacje o żonie, dzieciach, wykształcenie, kontakty, plany, znajomi - wszystko.

A teczki pracy?

- To było wszystko to, co TW przynosił, wszystkie zebrane przez niego informacje.

Pamięta pan, czyje teczki pan palił?

- Minęło 15 lat… Może dwie, trzy osoby pamiętam.

Powie pan, kto to był?

- Nie powiem.

No niech pan przynajmniej powie, ilu było w Ostrowie zwerbowanych TW?

- To stosunkowo łatwo obliczyć. Ja trafiłem do Służby Bezpieczeństwa pod koniec jej istnienia, w 1985 roku. W Ostrowie pracowało wtedy około 20 osób, nie licząc sekretarek czy kierowców. Każdy musiał zwerbować 10 - 15 TW. Wynika z tego, że pod koniec lat 80. w Ostrowie było ok. 300 tajnych współpracowników.

więcej w wydaniu środowym

autor: Jarosław Wardawy

[12]

-- wstecz --
Liczba wyświetleń:1266
  POD NASZYM PATRONATEM
  Praktyczne informacje
Dyżury aptek w 2010 r.
Dyżury stomatologiczne w powiecie ostrowskim 2010 r.
Dyżury lekarzy spejalistów w powiecie ostrowskim 2010 r.
Rozkład jazdy PKP
Pogoda dla wielkopolski
Ważne telefony
Design Transition Technologies Powered by neTTstar