Czy już przygotowuje się pan do nowych wyborów parlamentarnych?
- Nie, bo przyśpieszonych wyborów nie będzie. Nie podejrzewam, żeby politycy byli aż na tyle nieodpowiedzialni, aby do tego doprowadzić.
Jednak jeśli wierzyć ogólnopolskim mediom, to PiS już rezerwuje miejsca na bilboardach.
- Byłem świadkiem, jak ta plotka powstawała. To tylko fakty prasowe.
To dlaczego Roman Giertych jedną ręką podpisuje pakt stabilizacyjny, a drugą wniosek o kredyt na wybory?
- Myślę, że to raczej chodzi o kredyt na spłatę długu zaciągniętego na wybory z października zeszłego roku.
Co nas czeka w najbliższych miesiącach na scenie politycznej?
- Najgorszym scenariuszem byłyby przyśpieszone wybory, które skutkowałyby bardzo niską frekwencją, dalszym zniechęceniem ludzi do polityki oraz nieprzewidywalnymi wynikami. Mało prawdopodobna wydaje się koalicja z Platformą, więc zostaje dalsze funkcjonowanie rządu opierające się na pakcie stabilizacyjnym z Samoobroną, LPR-em i PSL-em.
Ten pakt może nas drogo kosztować. Jak wyliczono, gdyby wprowadzić wszystkie ustawy, których w zamian za poparcie paktu domaga się Samoobrona i LPR, kosztowałoby to budżet aż 33,5 miliarda. Stać nas na to?
- Na pewno nie, w sytuacji gdy deficyt budżetowy wynosi ok. 30 miliardów. Nie widzę możliwości wprowadzenia takich ustaw. Uważam, że propozycje LPR i Samoobrony to tematy do dyskusji. Przecież np. ustawa o dopłatach do paliwa rolniczego jest wymagana przez Unię Europejską, więc i tak trzeba ją przyjąć. Ale już wprowadzenie dla wszystkich zasiłku jest nierealne. Musi zwyciężyć zdrowy rozsądek, bo nie można w imię haseł doprowadzić kraju do ruiny.
Samoobrona głosi, że jak nie będzie „ich” uchwał to nie przystąpi do paktu.
- Przystąpi, bo ma za wiele stracenia.
Miejsce w parlamencie?
- To wystarczy dla mniejszych partii, które są przez to bardziej skłonne do ustępstw.
Będzie wicepremier Andrzej Lepper?
- Nie ma takie możliwości, bo w rządzie nie może być osób, które mają na swoim koncie wyroki skazujące.
PiS jest odbierany jako partia wodzowska, w której o wszystkim decyduje lider.
- Tylko partie, które mają silnych i wyrazistych liderów, mogą funkcjonować na rynku politycznym. Partie, które nie mają silnego przywódcy, giną. Potwierdza to obecny stan naszej sceny politycznej. Każda licząca się w Polsce partia ma silnego przywódcę i PiS nie jest tu wyjątkiem.
Czyli jedna i to silna ręka?
- Tak, bo to daje gwarancję stabilności programowej i politycznej. 
więcej w wydaniu środowym
autor: Jarosław Wardawy