Na początku muszę ostrzec, że to będzie mrożący krew w żyłach felieton i co słabsze jednostki nie powinny go dalej czytać. Niniejszy wstęp dotyczy cytatów, których zaczerpnąłem z wiodącego pop-dziennika (tego na „S”, a nie na „F”).
Zaczęło się tak: "Jak zwykle ubrana w megaseksowne ciuchy - trudno domyślić się, że jest mocno osłabiona, cierpi na zapalenie krtani. (...) Na scenie (...) przebywała około godziny. Jak napisano w relacji, (...) słabła z minuty na minutę i z trudem dotrwała do końca. Po zejściu z estrady dostała ataku duszności i zemdlała”. Gryząc paznokcie ze zdenerwowania brnąłem dalej w lekturę dziennika na „S”. "Gwiazda dostaje ataku duszności. Osuwa się na ziemię i blada jak papier mdleje! Bemowo zamiera z przerażenia". A ja wraz z całym Bemowem, Polską, Europa, światem - z podziwu dla głęboko dramatycznego stylu narracji i ze współczucia dla artystki Dody, która nie zaśpiewała jednak na koniec ostrowskiego festynu, bo zachorzała była.
Jak ktoś powie po lekturze tego wstępu, że naśmiewam się z czyjejś choroby, to będzie kiep ponad miarę. Życzę Dodzie szybkiego powrotu do zdrowia, ale niekoniecznie powrotu do śpiewania w Ostrowie. Gdybym był złośliwy, to powiedziałbym, że całe to zamieszanie to „kara” dla urzędników, którzy tak głęboko zapatrzyli się w dekolt artystki Dody, że jej biust przesłonił im zdrowy rozsądek i postanowili za publiczne (niemałe, dodajmy) pieniądze promować plastikową szmirę. Wrodzona słodycz mojego charakteru każe mi jednak im współczuć – gustu.
Proponuję małe porównanie. Dzięki koncertowi Scorpions nazwę Ostrów Wielkopolski wymienia się jednym tchem między Madrytem, Moskwą i Dubajem – bo tam uderzą Skorpiony przed i po „naszym” koncercie. Dzięki artystce Dodzie, o Ostrowie będzie głośno w takich metropoliach, jak Pniewy k. Poznania, Bogatynia, Szałe k. Kalisza, Barlinek, Nowe Miasto k. Płońska, Pakość k. Inowrocławia, czy wreszcie Odolanów. Aha, jest jeszcze Iłów k. Sochaczewa, Bartoszyce oraz amfiteatr w Krasnymstawie. Tam zawita bowiem hołubiona w Ostrowie artystka.
Powie któryś mądry, że ludzie to lubią i wielu przyjdzie na koncert. Pewnie, że przyjdą. Mam nawet pomysł, na potencjalnie jeszcze większą frekwencję: zróbmy (albo raczej „zróbta”) w parku w Ostrowie turniej disco – polo! Zjedzie do nas – jak nic - z 20 tysięcy luda z okolicznych wiosek i miasteczek. Ludziska siem zabawiom, handlowce zarobiom i bedzie fest, co nie?
Doda przypomina mi trochę innego, emerytowanego już na szczęście – idola mas, niejakiego Michała Wiśniewskiego, zwanego również Czerwonym, a potem Zielonym – w zależności kto płacił za fryzjera. 5 lat temu naród walił na jego narcystyczne pokazy beztalencia, jak w dym. Dziś Michaś już się opatrzył, bo sprzedawał swój wizerunek, gdzie tylko dobrze płacili. Dziś już go nie chcą i za rok, dwa to samo będzie z artystką Dodą.
A tymczasem, z pompą i hałasem, w Ostrówku naszym obchodziliśmy 20-lecie Big Cyca. Było hucznie i niemal rodzinnie – taka sympatyczna, koleżeńska anarchia. Był Kobra, KASA, Doktor, wpadło kilku prezesów, paru posłów - jednym słowem, rokędrol – jak mawiają chłopaki z Bigcycowej załogi.
Ciekawe kto zaśpiewa na 20-lecie artystki Dody? A jeszcze bardziej interesujące, kto będzie ją chciał wtedy oglądać i jej słuchać?
Jarosław Wardawy