Reprezentacja Anglii nie przyjedzie raczej nocować w Borowiance i ćwiczyć na stadionie za parowozownią, ale czemu nie mieliby się zatrzymać w jakimś miłym, ostrowskim pensjonacie angielscy, czy niemieccy kibole?
Internetowy ludek po swojemu zareagował na wieść o przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012: dlaczego wszyscy się tak cieszą, że Polska wygrała 2012 Euro? Przecież to niecałe 8000 złotych. Albo jeszcze coś: Z ostatniej chwili: UEFA powiększyła liczbę stadionów, na których odbędą się mecze Euro 2012. Jedna z grup rozegra swoje spotkania na obiekcie, we Włoszczowej imienia Edgara Gosiewskiego. Przynajmniej linia kolejowa i dworzec tam już są”.
Tyle internauci, ale żarty na bok. Naprawdę jest się z czego cieszyć i wcale nie dziwię się, że po usłyszeniu werdyktu w kraju zapanowała wręcz euforia, która udzieliła się nawet mojemu 12 letniemu synowi. Dla jasności tematu dodajmy, że progenitura chowana jest w duchu kibicowania: szalik, czasem flaga w oknie i mecz narodowej jedenastki to rzecz święta, której kobieca część familii nie ma prawa zakłócić koniecznością wywieszenia prania, czy pilna potrzebą wytarcia kurzu na telewizorze. A ponieważ młodzież mamy dziś sprytną, to młody od razu łyknął temat i ryknął: tata, będziemy mieli nowe stadiony, nowe drogi. Jednym słowem, wyszedł z niego taki antyKononowicz.
W polskim zwyczaju jest jednak również narzekanie, więc od razu powstało stronnictwo malkontentów, głoszące że nie damy rady, nie zdążymy i w ogóle, że obciach wyjdzie, nie mistrzostwa. Nie zamierzam się wpisywać do tego chóru, bo wierzę, że dostaliśmy niepowtarzalną szansę znaczącego przyśpieszenia cywilizacyjnego i choć na razie jesteśmy głęboko w lesie, to będziemy potrafili z niej skorzystać. Nie tylko w skali kraju, ale i naszego Ostrówka. Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej to oprócz Mistrzostw Swiata i Olimpiady jedna z trzech największych imprez sportowych na świecie. Gdy w zeszłym roku w którymś z felietonów opisywałem swoje wrażenia z Mistrzostw Swiata w Niemczech nie marzyłem nawet, że już za parę lat to nie ja pojadę do Hamburga do znajomych, żeby oglądać naszych na ich stadionie, tylko Helmuty moje przemiłe wezmą kurs na Polskę, jak będą chcieli zobaczyć ich spotkania o europejskie trofea. Niech jednak nikt nie myśli, że dostaliśmy Euro za sukcesy Bońka, gole Laty, czy nawet skok przez płot Wałęsy.
Mistrzostwa to nie tylko sport, ale również – a może nawet przede wszystkim – wielki biznes. UEFA dobrze wiedziała, co robi wybierając duży, niemal 90-milionowy i wciąż nienasycony rynek polsko –ukraiński, a nie znacznie mniejszy układ węgiersko – chorwacki, czy przelewające się od dóbr wszelkich Włochy. Dla wielkiego sponsora ugryzienie polsko – ukraińskiego tortu może być bardzo smakowite. Strach się bać, żeby policzyć, ile pieniędzy trzeba będzie wydać na wirtualne na razie (może oprócz Poznania) stadiony, drogi, kolej, hotele, ale damy radę. Bo musimy, nie ma innego wyjścia. A Polak przyparty do muru, z połechtaną narodową dumą (co, my nie damy rady?) potrafi zdziałać rzeczy wielkie. Ba, na wieść o Euro nawet politycy zaczęli mówić ludzkim głosem, zdjęli partyjne krawaty i założyli biało-czerwone szaliki. Niech tylko pamiętają, że kibol ma w nosie ich partie, koterie i układy. Jak ktoś miałby – przepraszam za słowo – spieprzyć te mistrzostwa, to niech lepiej już teraz pakuje manatki i spada na Bermudy, czy inne Hawaje. Nad Wisłą nie ma już czego szukać.
Na Euro skorzystamy wszyscy, nie tylko kibice. Mistrzostwa będą i się skończą, ale stadiony, drogi itp. zostaną. Jeżeli nasze władze lokalne – te, czy następne w kolejce – będą sprytne, to paradoksalnie na imprezie może skorzystać również nnasz Ostrówek. Miasto może wygrać na swoim położeniu. Niewiele jest bowiem pieszych ośrodków położonych w odległości około100 kilometrów od dwóch aren przyszłych mistrzostw Europy: Poznania i Wrocławia. Reprezentacja Anglii nie przyjedzie raczej nocować w Borowiance i ćwiczyć na stadionie za parowozownią, ale czemu nie mieliby się zatrzymać w jakimś miłym, ostrowskim pensjonacie angielscy, czy niemieccy kibole? To jednak tylko dodatek, bo prawdziwe korzyści miasto realnie może odnieść gdzie indziej. Trzeba tylko uczynić z położenia Ostrowa poważny argument w staraniach o poprawę infrastruktury komunikacyjnej Ostrowa. Może wtedy rząd łaskawiej spojrzy na całość „jedenastki”, którą będą podążać samochodami kibice z południa Europy. Niech wreszcie kolej weźmie się za wołające o pomstę do nieba tory do Poznania – jeden z głównych szlaków kolejowych z południa do innych regionów kraju. Jeśli uda się to ugrać, to mistrzostwa będą sukcesem nie tylko dla kraju, ale również dla naszego miasta. Wtedy będziemy już mogli spokojnie założyć czapki, szaliki i co tam kto będzie miał i dalejże nowymi drogami, czy wygodnymi i szybkimi pociągami do Poznania, Wrocławia i dalej śpiewając „Polskaaaa, biało – czerwoni”!
autor: Jarosław Wardawy